środa, 23 października 2019

NEWSY

27.10.2019. ZAMIESZCZONE AKTUALNIE ARTYKUŁY:
  • SYBERYJSKA OPOWIEŚĆ- WSTĘP DO HISTORII
  • SKĄD NAZWISKO? SKĄD NASZ RÓD?
  • DRZEWO RODZINY SURMA- częściowo
  • ALEKSANDER SURMA - NIEPOKORNY BUNTOWSZCZYK
  • BOLESŁAW SURMA - SYN ALEKSANDRA
  • INNI SURMOWIE
  • SURMOWIE -ZDJĘCIA RODZINNE I DOKUMENTY - częściowo

SYBERYJSKA OPOWIEŚĆ- WSTĘP DO HISTORII


Zimowy sobotni wieczór ,pomimo siarczystego ponad 40 stopniowego mrozu, panującego w Krasnojarsku, zgromadził pokaźną gromadkę młodzieży. W domu położonym na przedmieściu wokół pieca w kożuszkach stali chłopcy i dziewczęta w wieku około 20-25 lat. Jedynym bo 17-letnim młokosem w tym gronie był Bolek Surma. Borys jak zwali go miejscowi. Ten zaszczyt przebywania „sysuna”(młokosa) w tak dorosłym gronie wynikał z faktu iż pomimo młodego wieku, cieszył się on sławą utalentowanego „bajańszczyka „(nazwa od bajana-guzikowego akordeonu). Siedząc na jedynym krześle, rozpoczął właśnie kolejną „czastuszkę”. Po niej popłynęły chwytające za serce zwrotki walca „Rozkinułoś more szyroko”, a za chwilę podrywająca do tańca piosenka „Ech jabłoko kuda ty krutiśsa”. Młodzieży nie zaskoczyła kolejna z wielkim uczuciem wykonana pieśń „Po dikich stiepiach Zabajkalia” opowiadająca o doli syberyjskiego zesłańca. Przecież owym pieśniarzem i akordeonistą był Polak, urodzony w Krasnojarsku syn zesłańca Aleksandra - mojego dziadka a Bolesław był moim ojcem. Dla czytających może to być zaskoczenie, dlaczego dziadek a nie pradziadek. Wynika to z faktu, że jestem synem z 3 małżeństwa i urodziłem się w 1951 roku a mój ojciec w 1899.
Gdyby nie ojcowski charakter gawędziarza, pewno o tym nazwisku i o moich korzeniach, ślad by zaginął. Nie zachowały się z tego okresu żadne dokumenty, bowiem burzliwe wydarzenia jakich los nie szczędził ojcu, nie sprzyjały przechowywaniu dokumentów i pamiątek. Zostało tylko to co przechowała moja pamięć z barwnych opowieści mojego Taty - przekazywanych w latach 1958-60 już w Polsce.Uczestnikiem towarzyskich spotkań z jego kolegami- byłem ja w wieku 7-10 lat. Te opowieści po kilkudziesięciu latach - stworzyły w mojej pamięci rodzinną historię, którą zapisałem w 2012 roku na stronie: www.surma.pl  Z opowieści ojca wynikało, że dziadek został wzięty do niewoli w jednej z potyczek toczących się w trakcie powstania styczniowego 1863 roku.
Kiedy zacząłem spisywać wspomnienia - o ich prawdziwości ( tak sądziłem) utwierdził mnie Józef Sobiesiak, autor książki „Ziemia płonie” (Józef Sobiesiak, Ryszard Jegorow – Ziemia płonie, Wyd. MON, Warszawa 1961, 1964) - gdzie zamieszcza takie oto wspomnienie :
„Niedaleko od naszej kryjówki w Konińsku  mieszkała liczna rodzina Polaków, których niedawno poznałem dzięki Słowikowi. Nazywali się Surmowie. Ludzie ci odznaczali się wielkim patriotyzmem. Stary Surma  był powstańcem z 1863 roku, za co ukazem carskim został zesłany na Sybir. Tam ożenił się i wychował aż pięciu synów. Po odzyskaniu niepodległości Surma wrócił w 1922 roku do Polski. Rząd sanacyjny w dowód wielkich zasług dał mu w Konińsku  aż 83 ha ziemi. Radość Surmów z tak wielkiego podarku trwała jednak tylko tak długo, dopóki nie przybyli na miejsce i nie przekonali się naocznie, jaką wartość przedstawiały owe 83 ha ziemi. Była to jedna wielka pustynia, na której nie rosło nic oprócz szarego mchu, zwanego popularnie „chrobotkiem”. Pierwsze próby obsiania piachu spełzły na niczym. Żyto rosło kępami na wysokość łokcia. Stary Surma podzielił ziemię między synów, ale mimo wielkich wysiłków nie zdołali oni nic z niej wydobyć. Rodziła skąpo, ledwie utrzymując ich przy życiu. Przeklinali więc tę chwilę, kiedy zdecydowali się wrócić z dalekiej Syberii, gdzie żyli znacznie lepiej niż tu. Odwiedzając niekiedy Surmów, poznałem ich bliżej i przekonałem się, że są dzielnymi ludźmi. Ich poglądy znacznie odbiegały od tych poglądów, jakich życzyły sobie od ludzi nasze władze przedwrześniowe. Surmowie chcieli Polski wolnej od ucisku i wyzysku. Nic więc dziwnego, że szybko znaleźliśmy wspólny język. Franek Surma - najstarszy z synów powstańca - miał już blisko 60 lat.Jego żona była Rosjanką. On to podczas jednej z rozmów wyjawił mi, że ma ukrytą broń i granaty. Teraz myśląc o uzbrojeniu Heńka Paducha przypomniałem sobie tamtą rozmowę i postanowiłem się zwrócić do Franka o pomoc...."  Niestety na kilka szczegółów nie zwróciłem uwagi. W tej opowieści wiele podanych poprzednio informacji, zostanie rzetelnie zweryfikowane.

W 2019 roku, postanowiłem przenieść opowieść na odrębna stronę i przekształcić ją w prawdziwą Historię Rodziny Surmów. Przenosząc wcześniejsze zapiski, jeszcze raz dokładnie je przeanalizowałem i narosły wątpliwości. Chociażby przy próbie obliczenia daty urodzin dziadka, w odniesieniu do znanych kilku dat urodzin  jego dzieci. Pomocy poszukiwałem u żyjących członków rodziny (bracia stryjeczni- Kazimierz i Jan oraz wnuk ciotki Feliksy Stanisław)  oraz w sieci. Strzałem w dziesiątkę okazało się forum: https://genealogia.okiem.pl/forum/index.php
Tam znalazłem uczynnych pasjonatów, najpierw Pana Krystiana a następnie Panią "megi". Zwłaszcza ona zaczęła mnie zasypywać materiałami dotyczącymi mojego rodu. Niektóre z nich zamieszczę w dalszych rozdziałach opowieści. Najcenniejszym dokumentem są akta dotyczące oskarżenia z 1881 roku, bowiem z nich udało się ustalić podstawowe daty i fakty. Ze źródeł wynika że, Aleksander Surma urodził się dokładnie 18 lutego 1861 roku. Nie udało się na razie ustalić miejsca urodzenia i imion rodziców. Mieszkał w latach 1878-81 we wsiach Choroń i Ostrężnik, nieopodal Poraja i tam się ożenił z Wiktorią z domu Jenderek ( Inderek).  W 1881 roku został oskarżony o „obrazę cara” - i otrzymał wyrok wieloletniego więzienia.
Oto źródło: "Po obwinieniju kriest`janina dier. Chorun biendinskago ujezda Aleksandra Surmy w sowierszenii priestuplenija priedusmotr. 248 st.
Ułoż. o nakaz. [obraza cara]. [Dot. oskarżenia chłopa, wś. Choroń, pow. będzińskiego, Aleksandra Surmy o popełnienie przestępstwa według art. 248 kodeksu karnego]. 1881rok.
Odsiedział 9 lat. W tym okresie urodziło mu się 4 dzieci. Jak to możliwe- przeczytacie w rozdziale "ALEKSANDER SURMA - NIEPOKORNY BUNTOWSZCZYK". Tam opowiem o jego losach.
W tej rodzinnej opowieści spotkacie także inne osoby noszące to nazwisko. Dla mnie patriotów i bohaterów. Oprócz dziadka, także drugiego Aleksandra skazanego w 1909 roku na Sybir. W Archiwum Państwowym w Łodzi znajdują się  akta, które mają tytuł " Zesłanie 27 osób za przynależność do organizacji rewolucyjnej" dokument liczy 233 strony. W tym jest zapis: „O zsyłkę Surmy [Aleksandra] (on že Surma) i drugich”  Spotkacie owego starego Surmę- powstańca styczniowego- o którym pisze Sobiesiak.W archiwaliach z tego okresu występuje też Adam Surma- także skazany na wieloletnie więzienie. Surmowie mogą być dumni ze swojego nazwiska. 
Mam świadomość, że pomimo dostępnych źródeł- wielu obiektywnych faktów nie ustalę. Będę stawiał prawdopodobne hipotezy i wyciągał własne wnioski. To ostatecznie opowieść rodzinna a nie rozprawa historyczna. W wielu miejscach oparta o wspomnienia  żyjących członków rodziny a w większości mojego ojca. Ta opowieść to swoisty obowiązek aby moje dzieci, wnuki i prawnuki – wiedziały o swoich korzeniach. Bo przychodzi taki okres , kiedy każdego to interesuje. Naprawdę.
Tą opowieścią składam hołd mojemu kochanemu tacie.
Dopiero po wielu latach, jako dorosły człowiek zdałem sprawę z faktu jak mocne piętno wywarł on na moje dalsze życie. Jego życiorys spowodował iż służyłem krajowi przez 20 lat jako żołnierz zawodowy od elewa do oficera. Brakuje mi go do dzisiaj a mam już blisko 70 lat. Zauroczenie jego osobowością jest tak duże, ze przywołuję go w trudnych chwilach. W snach spowiadam się ze swoich dokonań i oczekuję akceptacji. Jestem też niezwykle dumny z noszonego nazwiska i wydaje mi się że nie jestem odosobniony. Wiem że na moją poprzednią rodową stronę zaglądali inni Surmowie. Może ta będzie inspiracją innych sag, rodów noszących to nazwisko. Kiedyś sądziłem że jest ono rzadkie, teraz wiem że jest nas wielu. Być może część z nich poznam.
Po zakończeniu swojej historii  rodziny  – udostępnię miejsce wszystkim noszącym to nazwisko.
Zapraszam zatem i do lektury i kontaktu,

SKĄD NAZWISKO? SKĄD NASZ RÓD ?

Nazwisko Surma było już znane w XV wieku.Pierwsza wzmianka na terenie Rzeczpospolitej pochodzi z  1558 roku. (http://polacy-w-bosni.pl/?historie-rodzinne-wspomnienia,29)
a posiadanie nazwisk nie było obligatoryjne tylko regulowało je polskie prawo zwyczajowe ( nie było obowiązku nazywać się „Franciszek Surma” ,można było dalej zwać się „ Franciszek z Surmy”. Ale formalnie musiało wystąpić w początkach XVIII wieku. Dlaczego? Poniżej wyjaśnienie:
(Polskie nazwiska są zjawiskiem historycznie późnym, ponieważ powstały dopiero u schyłku średniowiecza. Początkowo objęły szlachtę (XV – XVI w.) i stopniowo rozprzestrzeniły się na mieszczaństwo i chłopstwo. W dwóch ostatnich grupach społecznych proces ten trwał do poł. XVII w. Wyjątkowo na niektórych terenach (np. Wielkopolska, Płockie, Kresy Wschodnie) i u niewielkiego odsetka osób trwał on nawet do XVIII w. W okresie staropolskim posiadanie nazwiska regulowało prawo zwyczajowe, dopiero państwa zaborcze (XVIII/XIX w.) wprowadziły pierwsze akty prawne wprowadzając m.in. obowiązek posiadania nazwiska dla wszystkich grup społecznych: Wikipedia)
Wywód nazwiska Surma
a/    Większość osób noszących to nazwisko, wywodzi je wprost od nazwy instrumentu uzywanego w dawnych wojskach.
Surma, z tureckiego   surna, trąba głównie w dawnych wojskach używana ….

                                                             
 
Grający na surmie zwał się u Polaków „surmarz”  (Encyklopedia Staropolska) Nazwisko wzięte wprost od instrumentu – jakoś mnie nie przekonuje. Gdyby brzmiało ono Surmarz czy Surmacz, zatem wywiedzione od osoby używającej instrumentu, wówczas byłoby zasadne. Trochę zastanawiałem się dlaczego w tym przypadku przypisano by  przodkowi ( przodkom) wprost nazwę instrumentu. Wytłumaczenie jest dwojakie. Albo ów przodek był gamoniem ? ( mówi się czasami – ale z niego trąba) albo był wybitnie głośny ( hałaśliwy lub miał tubalny głos) co mnie bardziej przekonuje bowiem sam taki głos posiadam. Zatem nazwisko mogło powstać z przezwiska „ Trąba” a któryś z przodków postanowił je zmienić na Surma co brzmiało o wiele ładniej niż przezwisko.Przy czym musiałby wiedzieć,że taki instrument występuje.
b/   Intrygująca może być jeszcze inna hipoteza. A mianowicie przyjęcie nazwiska od nazwy miejscowości zamieszkałej np. przez „Franciszka z Surmy” ?  ?
Zjawisko tworzenia nazwisk plebejskich od nazwy miejscowości jest potwierdzone przez historyków. Wiadomo, że do imion dodawano człony o różnym znaczeniu. Miedzy innymi poprzez wskazanie miejscowości pochodzenia. (https://ornatowski.com/nazwiska/pochodzenie-nazwisk/pochodzenie-nazwisk/
Otóż w lini prostej, niecałe 30 km od Poraja leży maleńki przysiółek Surma, położony w województwie Śląskim, w powiecie Będzińskim, w gminie Siewierz. Surma razem z miejscowościami: Surma, Polichno, Folwark, Szkolna, Krzanów, Kolonia Główna, Komorne tworzy administracyjnie - wieś Brudzowice.

                                                                         

Z przekazów rodzinnych wynikało że, że dziadowie zamieszkiwali w miejscowości Poraj nieopodal Częstochowy. Z dokumentów, do których  dotarłem wyłania się obraz bardziej złożony. Na pewno można twierdzić, że w okolicach Poraja. Na obecnym etapie nie dotarłem do dokumentów pozwalających postawić wiarygodną hipotezę kim byli moi pradziadowie. Można natomiast przyjąć, że czy po naukę zawodu, czy za pracą Aleksander nie przyjechał z bardzo daleka. Przebywał w miejscowościach:  Koziegłówki, Ostrężnik, Choroń i Poraj które są blisko siebie. Pobyty udokumentowane aktami chrztu dzieci i zapisem w aktach sprawy za obrazę cara z 1881 roku, Niedaleko stąd do miejscowości Surma. A ponieważ to był posiółek- Surmowie  udawali się do pobliskich miejscowości- gdzie było łatwiej o zarobek. Wydaje mi się,że w okresie kiedy tworzyły się nazwiska- nasze  mogło powstać od nazwy miejscowości  SURMA  i  możemy ją traktować jako rodowe gniazdo.
Ciekaw jestem, który wywód trafi  do członków bliższej i dalszej rodziny wywodzącej się z tego pnia.
A ponieważ polscy genealodzy twierdzą, że wzorem plebejuszy z Europy ( którzy także posiadali swoje herby) można i u nas jakieś wyróżniki posiadać- zafundowałem Surmom , logo rodzinne.

                                                             

                            Logo przedstawia instrument Surma na tle herbu gminy Poraj



Od 1700 roku Surmowie - z których, można wywodzić dziadka Aleksandra zamieszkiwali we wsi Koziegłówki.
Krótka historia miejscowości:W 1106 r. Drogosław herbu Zerwikaptur miał założyć wieś  Koziegłowy. Za panowania księcia polskiego Kazimierza Sprawiedliwego otrzymał ją Mikołaj herbu Lis – wojewoda krakowski, który zamek w nich założył. W dokumentach z XV w. spotykamy więc Stare Koziegłowy i Nowe Koziegłowy
Jan Długosz pisząc Nowe Koziegłowy chciał odróżnić Koziegłowy miasto od sąsiedniej wioski, również o tej samej nazwie, dziś zwanej Koziegłówkami.
W 1787 r. wieś liczyła 409 mieszkańców, 53 domy, ale już w 1790 r. – 75 domów, z czego 62 rządowe czyli pańszczyźniane i 13 plebańskich. W 1802 r. wójtem w Koziegłówkach był" Tomasz Marchewka, zaś przysięgłym Łukasz Zemła.
Parafia Koziegłowy Stare znana była już w dokumentach z 1325 r. 36 (na początku XIV w. nie płaciła świętopietrza).
Był w niej parafialny kościół murowany z kamienia, wzniesiony ku czci św. Michała i św. Wojciecha w 1440