środa, 23 października 2019

SYBERYJSKA OPOWIEŚĆ- WSTĘP DO HISTORII


Zimowy sobotni wieczór ,pomimo siarczystego ponad 40 stopniowego mrozu, panującego w Krasnojarsku, zgromadził pokaźną gromadkę młodzieży. W domu położonym na przedmieściu wokół pieca w kożuszkach stali chłopcy i dziewczęta w wieku około 20-25 lat. Jedynym bo 17-letnim młokosem w tym gronie był Bolek Surma. Borys jak zwali go miejscowi. Ten zaszczyt przebywania „sysuna”(młokosa) w tak dorosłym gronie wynikał z faktu iż pomimo młodego wieku, cieszył się on sławą utalentowanego „bajańszczyka „(nazwa od bajana-guzikowego akordeonu). Siedząc na jedynym krześle, rozpoczął właśnie kolejną „czastuszkę”. Po niej popłynęły chwytające za serce zwrotki walca „Rozkinułoś more szyroko”, a za chwilę podrywająca do tańca piosenka „Ech jabłoko kuda ty krutiśsa”. Młodzieży nie zaskoczyła kolejna z wielkim uczuciem wykonana pieśń „Po dikich stiepiach Zabajkalia” opowiadająca o doli syberyjskiego zesłańca. Przecież owym pieśniarzem i akordeonistą był Polak, urodzony w Krasnojarsku syn zesłańca Aleksandra - mojego dziadka a Bolesław był moim ojcem. Dla czytających może to być zaskoczenie, dlaczego dziadek a nie pradziadek. Wynika to z faktu, że jestem synem z 3 małżeństwa i urodziłem się w 1951 roku a mój ojciec w 1899.
Gdyby nie ojcowski charakter gawędziarza, pewno o tym nazwisku i o moich korzeniach, ślad by zaginął. Nie zachowały się z tego okresu żadne dokumenty, bowiem burzliwe wydarzenia jakich los nie szczędził ojcu, nie sprzyjały przechowywaniu dokumentów i pamiątek. Zostało tylko to co przechowała moja pamięć z barwnych opowieści mojego Taty - przekazywanych w latach 1958-60 już w Polsce.Uczestnikiem towarzyskich spotkań z jego kolegami- byłem ja w wieku 7-10 lat. Te opowieści po kilkudziesięciu latach - stworzyły w mojej pamięci rodzinną historię, którą zapisałem w 2012 roku na stronie: www.surma.pl  Z opowieści ojca wynikało, że dziadek został wzięty do niewoli w jednej z potyczek toczących się w trakcie powstania styczniowego 1863 roku.
Kiedy zacząłem spisywać wspomnienia - o ich prawdziwości ( tak sądziłem) utwierdził mnie Józef Sobiesiak, autor książki „Ziemia płonie” (Józef Sobiesiak, Ryszard Jegorow – Ziemia płonie, Wyd. MON, Warszawa 1961, 1964) - gdzie zamieszcza takie oto wspomnienie :
„Niedaleko od naszej kryjówki w Konińsku  mieszkała liczna rodzina Polaków, których niedawno poznałem dzięki Słowikowi. Nazywali się Surmowie. Ludzie ci odznaczali się wielkim patriotyzmem. Stary Surma  był powstańcem z 1863 roku, za co ukazem carskim został zesłany na Sybir. Tam ożenił się i wychował aż pięciu synów. Po odzyskaniu niepodległości Surma wrócił w 1922 roku do Polski. Rząd sanacyjny w dowód wielkich zasług dał mu w Konińsku  aż 83 ha ziemi. Radość Surmów z tak wielkiego podarku trwała jednak tylko tak długo, dopóki nie przybyli na miejsce i nie przekonali się naocznie, jaką wartość przedstawiały owe 83 ha ziemi. Była to jedna wielka pustynia, na której nie rosło nic oprócz szarego mchu, zwanego popularnie „chrobotkiem”. Pierwsze próby obsiania piachu spełzły na niczym. Żyto rosło kępami na wysokość łokcia. Stary Surma podzielił ziemię między synów, ale mimo wielkich wysiłków nie zdołali oni nic z niej wydobyć. Rodziła skąpo, ledwie utrzymując ich przy życiu. Przeklinali więc tę chwilę, kiedy zdecydowali się wrócić z dalekiej Syberii, gdzie żyli znacznie lepiej niż tu. Odwiedzając niekiedy Surmów, poznałem ich bliżej i przekonałem się, że są dzielnymi ludźmi. Ich poglądy znacznie odbiegały od tych poglądów, jakich życzyły sobie od ludzi nasze władze przedwrześniowe. Surmowie chcieli Polski wolnej od ucisku i wyzysku. Nic więc dziwnego, że szybko znaleźliśmy wspólny język. Franek Surma - najstarszy z synów powstańca - miał już blisko 60 lat.Jego żona była Rosjanką. On to podczas jednej z rozmów wyjawił mi, że ma ukrytą broń i granaty. Teraz myśląc o uzbrojeniu Heńka Paducha przypomniałem sobie tamtą rozmowę i postanowiłem się zwrócić do Franka o pomoc...."  Niestety na kilka szczegółów nie zwróciłem uwagi. W tej opowieści wiele podanych poprzednio informacji, zostanie rzetelnie zweryfikowane.

W 2019 roku, postanowiłem przenieść opowieść na odrębna stronę i przekształcić ją w prawdziwą Historię Rodziny Surmów. Przenosząc wcześniejsze zapiski, jeszcze raz dokładnie je przeanalizowałem i narosły wątpliwości. Chociażby przy próbie obliczenia daty urodzin dziadka, w odniesieniu do znanych kilku dat urodzin  jego dzieci. Pomocy poszukiwałem u żyjących członków rodziny (bracia stryjeczni- Kazimierz i Jan oraz wnuk ciotki Feliksy Stanisław)  oraz w sieci. Strzałem w dziesiątkę okazało się forum: https://genealogia.okiem.pl/forum/index.php
Tam znalazłem uczynnych pasjonatów, najpierw Pana Krystiana a następnie Panią "megi". Zwłaszcza ona zaczęła mnie zasypywać materiałami dotyczącymi mojego rodu. Niektóre z nich zamieszczę w dalszych rozdziałach opowieści. Najcenniejszym dokumentem są akta dotyczące oskarżenia z 1881 roku, bowiem z nich udało się ustalić podstawowe daty i fakty. Ze źródeł wynika że, Aleksander Surma urodził się dokładnie 18 lutego 1861 roku. Nie udało się na razie ustalić miejsca urodzenia i imion rodziców. Mieszkał w latach 1878-81 we wsiach Choroń i Ostrężnik, nieopodal Poraja i tam się ożenił z Wiktorią z domu Jenderek ( Inderek).  W 1881 roku został oskarżony o „obrazę cara” - i otrzymał wyrok wieloletniego więzienia.
Oto źródło: "Po obwinieniju kriest`janina dier. Chorun biendinskago ujezda Aleksandra Surmy w sowierszenii priestuplenija priedusmotr. 248 st.
Ułoż. o nakaz. [obraza cara]. [Dot. oskarżenia chłopa, wś. Choroń, pow. będzińskiego, Aleksandra Surmy o popełnienie przestępstwa według art. 248 kodeksu karnego]. 1881rok.
Odsiedział 9 lat. W tym okresie urodziło mu się 4 dzieci. Jak to możliwe- przeczytacie w rozdziale "ALEKSANDER SURMA - NIEPOKORNY BUNTOWSZCZYK". Tam opowiem o jego losach.
W tej rodzinnej opowieści spotkacie także inne osoby noszące to nazwisko. Dla mnie patriotów i bohaterów. Oprócz dziadka, także drugiego Aleksandra skazanego w 1909 roku na Sybir. W Archiwum Państwowym w Łodzi znajdują się  akta, które mają tytuł " Zesłanie 27 osób za przynależność do organizacji rewolucyjnej" dokument liczy 233 strony. W tym jest zapis: „O zsyłkę Surmy [Aleksandra] (on že Surma) i drugich”  Spotkacie owego starego Surmę- powstańca styczniowego- o którym pisze Sobiesiak.W archiwaliach z tego okresu występuje też Adam Surma- także skazany na wieloletnie więzienie. Surmowie mogą być dumni ze swojego nazwiska. 
Mam świadomość, że pomimo dostępnych źródeł- wielu obiektywnych faktów nie ustalę. Będę stawiał prawdopodobne hipotezy i wyciągał własne wnioski. To ostatecznie opowieść rodzinna a nie rozprawa historyczna. W wielu miejscach oparta o wspomnienia  żyjących członków rodziny a w większości mojego ojca. Ta opowieść to swoisty obowiązek aby moje dzieci, wnuki i prawnuki – wiedziały o swoich korzeniach. Bo przychodzi taki okres , kiedy każdego to interesuje. Naprawdę.
Tą opowieścią składam hołd mojemu kochanemu tacie.
Dopiero po wielu latach, jako dorosły człowiek zdałem sprawę z faktu jak mocne piętno wywarł on na moje dalsze życie. Jego życiorys spowodował iż służyłem krajowi przez 20 lat jako żołnierz zawodowy od elewa do oficera. Brakuje mi go do dzisiaj a mam już blisko 70 lat. Zauroczenie jego osobowością jest tak duże, ze przywołuję go w trudnych chwilach. W snach spowiadam się ze swoich dokonań i oczekuję akceptacji. Jestem też niezwykle dumny z noszonego nazwiska i wydaje mi się że nie jestem odosobniony. Wiem że na moją poprzednią rodową stronę zaglądali inni Surmowie. Może ta będzie inspiracją innych sag, rodów noszących to nazwisko. Kiedyś sądziłem że jest ono rzadkie, teraz wiem że jest nas wielu. Być może część z nich poznam.
Po zakończeniu swojej historii  rodziny  – udostępnię miejsce wszystkim noszącym to nazwisko.
Zapraszam zatem i do lektury i kontaktu,

2 komentarze:

  1. Witam serdecznie,
    nazywam się Edyta Popławska z domu Surma, jestem córką Władysława Surma i wnuczką Stanisława Surma, który podobno przyjechał na wschód Polski z Syberii (osiadł w miejscowości Stefanów z drugą żoną). Bardzo możliwe, ze jesteśmy rodziną. Dziadek w wieku 52 popełnił samobójstwo (1956 r) daty urodzenia nie znam bo nie ma jej nawet na nagrobku. Jeśli dziadek Stanisław jest jednym z braci Pańskiego ojca proszę o kontakt. Na temat dziadka wiem niewiele, może tato przekazał Panu informacje na temat swoich braci, którymi mógłby się Pan podzielić, o ile oczywiście trafiłam na właściwy trop.
    Pozdrawiam
    Edyta Popławska

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście to Twój dziadek. Urodzony w 1914 roku w Krasnojarsku.Przyjechał w 43 roku, uciekając przed ukraińskimi nacjonalistami. Jesteśmy rodziną. Skontaktuję się prywatnie.

    OdpowiedzUsuń