środa, 23 października 2019

6. ALEKSANDER I JEGO DZIECI

I. ALEKSANDER

Najpierw była rodzinna opowieść.
Moja pierwsza opowieść o dziadku Aleksandrze spisana w 2012 roku wynikała z przekazów zasłyszanych od ojca Bolesława. Miałem 7-10 lat,  kiedy ojciec opowiadał o swojej rodzinnie i własnych przeżyciach – kolegom podczas spotkań towarzyskich. A że był znakomitym gawędziarzem, siedziałem cichutko nieopodal biesiadnego stołu i chłonąłem je jak przysłowiową „Bajkę o żelaznym wilku”. Przez kilkadziesiąt lat były schowane głęboko w mojej pamięci a wydobyły się podczas tworzenia profesjonalnej strony www.surma.pl . Dzięki  niej pozyskiwałem odbiorców swoich usług szkoleniowych i doradczych. Jeden z moich kolegów , specjalista marketingu- zasugerował abym zawarł na stronie opis rodziny, bowiem to ociepli mój wizerunek i odróżni od konkurentów. I wtedy z zakamarków umysłu wydobyły się wspomnienia zasłyszanych historii o powstańcu styczniowym, zesłaniu na Syberię, pobycie na Wołyniu. Bezrefleksyjnie  je spisałem i  stworzyłem tak naprawdę legendę rodzinną.
W 2019 roku, kiedy strona zawodowa przestał mi być potrzebna- postanowiłem pod cennym adresem internetowym zainstalować bloga i poświęcić go tylko  rodzinie Surmów. Impulsem były także nawiązane kontakty z członkami mojej rodziny i zachęty aby opisać dzieje rodu w  oparciu o dostępne dokumenty i posiadaną przez nich wiedzę. I tak za pośrednictwem osób, pasjonatów genealogicznych- zaczęły do  mnie docierać archiwalne dokumenty. Ukazały wiele faktów rodziny zamieszkującej ( wg przekazów ustnych) okolice Poraja k/ Częstochowy ale otworzyły też przestrzeń  do wielu hipotez. Dokumenty archiwalne pozwalają częściowo zrekonstruować dzieje Aleksandra i jego potomków oraz rozwiać wiele mitów  zawartych w przekazach ojca jak i członków rodziny.
Teraz czas na historię. 
Dziadek Aleksander urodził się 18 lutego 1860 roku we wsi Gęzyn parafia Koziegłówki  Wynika to z aktu urodzenia który brzmi:
Akt.49 Genzyn 
Działo się w mieście Koziegłowach dnia dziewiętnastego lutego tysiąc osiemset sześćdziesiątego roku o godzinie dwunastej w południe.  Stawił się Andrzej Szurma krawiec w Genzynie zamieszkały lat trzydzieści dziewięć mający. W obecności Kacpra Kwoki lat czterdzieści trzy, tudzież Jana Iwańskiego lat trzydzieści osim mających, gospodarzy w Genzynie  zamieszkałych i okazał nam dziecię płci męskiej, oświadczając iż takowe urodzone jest z Genzynie na dniu osimnastym lutego roku bieżącego o godzinie dwunastej w południe z jego małżonki Karoliny z Iwańskich lat czterdzieści mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym przez księdza Aleksandra Białeckiego? wikariusza miejscowego odbytym, nadane zostało imię Alexander – a rodzicami jego chrzestnymi byli Felix Kutz i Ewa Lisowa.  Akt ten oświadczającym i świadkom przeczytany, a następnie przez nas podpisany został, gdyż oświadczający i świadkowie pisać nie umieją.

Aleksander był najmłodszym dzieckiem  Andrzeja. Ojciec do pracy na roli zamiłowania nie miał  za to wybitne  ciągoty do robienia interesów. W akcie urodzenia syna Adama z 1862 roku sporządzonego w Parafii Przybynów ( Choroń Zielona)występuje  jako karczmarz. W kolejnych aktach podaje, że jest rolnikiem, włościaninem, czynszownikiem oraz krawcem.  A właśnie mój ojciec i inni członkowie rodziny ( moi bracia stryjeczni Kazimierz i Jan) potwierdzają, że krawcem był także Aleksander. To jemu zatem były przekazywane tajniki krawieckiego zawodu. W Zawierciu dokąd przeprowadzają się rodzice -młody  Aleksander poznaje równolatkę – Wiktorię z rodziny, Jenderków , Jęderków ( lub Inderek- bo tak miał jego syn Bolesław podane w dowodzie nazwisko rodowe matki) która jest żoną nijakiego Radosza- wkrótce wdową. Pobrali się gdzieś w latach 1885-87. Ale o wiele wcześniej nastąpiło wydarzenie, które wpłynęło na radykalne przeobrażenie młodego krawca w rewolucjonistę a po wielu latach  w syberyjskiego zesłańca.
Jak Aleksander cara obraził.
W 1881 roku dokonano skutecznego zamachu na cara Aleksandra II. Oczywiście takie wydarzenie jest szeroko komentowane także i we wsi  Choruń, gdzie Aleksander pracował jako robotnik. Jak to skomentował - przeczytać można w zamieszczonym poniżej akcie oskarżenia:
Nr 59/81   12 maja 
General. Gubernatorowi Nr 897, do Depart. Min. Prawnego Nr 901
Decyzja
O dalszym skierowaniu dochodzenia dot. rolnika ze wsi Choruń powiatu będzińskiego, Aleksandra Surmy, lat 20 , oskarżonego o dokonanie przestępstwa, przewidzianego art. 248 KK.
Rolniczka ze wsi Choruń, Marianna Grabowska zgłosiła do strażników ziemskich, że Aleksander Surma w obecności świadków obraźliwie wyrażał się o Osobie Namaszczonej (świętej) spoczywającego w Bogu Imperatora Aleksandra Nikołajewicza.
Na dochodzeniu zorganizowanym w tej sprawie przez Naczelnika WŻ powiatów częstochowskiego i będzińskiego, zgłaszająca Grabowska i świadkowie , rolnicy Kurzak i Grajdek wyjaśnili, że w ostatnich dniach marca oni wraz z Surmą jedli obiad u Grabowskiej. Podczas obiadu rozpoczęli rozmowę o zabójstwie Imperatora Aleksandra Nikołajewicza i Surma  z tego powodu wyraził się w następujący sposób: „Dobrze zrobili, że go zabili, ja sam też bym to zrobił”. Przy tej rozmowie nikt nie był  pijany.
Zapytany podczas dochodzenia w charakterze oskarżonego Aleksander Surma nie przyznał się do winy (nie uznał siebie za winnego) jakoby wypowiadał obraźliwe wyrażenia o zmarłym Carze Imperatorze i wyjaśnił, że będąc przy obiedzie u Marianny Grabowskiej (nieczyt.) rozmowę o zabójstwie zmarłego cara, on i rolnik Kurzak powiedzieli: „No, znaczy, jeśli Jego zabili, to my nie pójdziemy Jego podnosić (stawiać na nogi)”. Rolnik Grajdek zaś im na to powiedział, że za to zabójstwo można trafić do więzienia. Więcej nic on, Surma, nie mówił i pijany , jak i wszyscy pozostali nie był.
Biorąc pod uwagę fakt, że w trzech zeznaniach udowodniono użycie przez rolnika Aleksandra Surmę obraźliwych słów o Świętej Osobie zmarłego Cara Imperatora , proponowałbym (nieczyt.) wymienioną sprawę w porządku administracyjnym , poddać rolnika Aleksandra Surmę miesięcznemu aresztowi przy policji.

Dalsze dzieje - próba rekonstrukcji
W 1881 roku Aleksander ma  21 lat i jest pełen buntu przeciwko niesprawiedliwemu potraktowaniu za niebaczne zdanie. A być może go nie wypowiedział a donosicielka włożyła to zdanie w jego usta. Pracując w różnych miejscach jako robotnik musiał zetknąć się działaczami powstałej w 1882 roku partii Proletariat . Program partii  rozpowszechniany był wśród robotników okręgu łódzkiego i docierał także do Częstochowy. W szeregach partii skupiali się robotnicy przemysłowi, rzemieślnicy i radykalna młodzież. Nasz Aleksander był wystarczająco zradykalizowany aby nie dostrzegł go ktoś z lokalnych działaczy partii. Aleksandra niewątpliwie pociągał także fakt iż Proletariat prowadził walkę z caratem po powstaniu styczniowym. Piętnował wszelkie przykłady ucisku narodowego wobec polaków a czyż Aleksander nie był tego ucisku żywym przykładem?
Niewątpliwie taki  program odpowiadał   młodemu robotnikowi z rodzinnymi korzeniami powstańczymi ( brat w powstaniu styczniowym  i cierpiący na zesłaniu)
Niemniej jednak to młody chłopak, który miał także życie osobiste. W Zawierciu, gdzie  od 1883 roku mieszkali jego rodzice poznał swoją przyszłą żonę, młodą wdowę i sądzę, że ok. 1884-85 pobrali się. Pod nieszczęśliwą gwiazdą bo od wiosny 1884 roku zaczęły się represje wobec Proletariatu. Aresztowania, śledztwa i procesy toczyły się wobec ponad tysiąc osób. Po masowym procesie w listopadzie 1885 roku oskarżeni zostali skazani. Przywódcy na długoletnią twierdzę, bardzo znani działacze powieszeni  a pozostali na co najmniej kilkuletnie wyroki. Zakładam, że Aleksander  przebywał w więzieniu od 1885 do 1892 roku. Zasady bardziej humanitarnego systemu penitencjarnego datują się od 16 wieku, kiedy to nie tylko osadzano ale i stosowano metody pozwalające na utrzymanie kontaktu ze światem zza krat. Do nich należy także system wizyt i krótko okresowych przepustek. Z tej drugiej formy Aleksander niewątpliwie korzystał po odbyciu co najmniej 2 lat – z uwagi na fakt posiadania żony. Nie ma bowiem innego wytłumaczenia faktu narodzin czworga dzieci, które był chrzczone bez jego obecności.
Zapewne wyszedł na wolność w 1892 roku co zostało po roku przypieczętowane narodzinami kolejnego syna. Jeszcze jest obecny w 1894 roku na chrzcie córki Feliksy  ( skąd takie imię? Po znanym Feliksie? W tym okresie był już znany w rewolucyjnym środowisku)   i znika z życia rodziny. Kolejne dzieci rodzą się w 1889 i 1902 roku w ….Krasnojarsku na Syberii. Aleksander zostaje tam zesłany prawdopodobnie w 1896 roku jako niepoprawny buntownik.
Co mogło być powodem takiego wyroku? Znowu trzeba odwołać się do wydarzeń jakie zachodziły na terenach zaborców w tym okresie:
W 1893 r- dawni działacze Proletariatu założyli  Socjaldemokrację Królestwa Polskiego. Organizacja  rozwinęła w kraju bardzo ożywioną działalność. Zakładała koła socjalistycznej propagandy i agitacji, kolportowała broszury partyjne i liczne odezwy, brała udział w akcjach strajkowych. Bardzo aktywna blisko miejsca zamieszkania Aleksandra bo min. w Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu i Zawierciu. Władze biernie się temu nie przyglądały i rozpoczęły  aresztowania. Ich apogeum ma miejsce  w latach 1894-1895  i były tak radykalne, że na wolności  pozostali nieliczni członkowie luźnych kół. Jestem przekonany, że Aleksander w akcjach tej partii brał udział.  Mając już bogatą kartotekę ( areszt w 1881 za obrazę cara, długoletnie więzienie w latach 1885- 1890/91 za udział w Proletariacie – został w aresztowany i w latach 1895-96 skazany na zsyłkę do Syberii.
Kończąc tę próbę rekonstrukcji dziejów dziadka w tym okresie- jako niepoprawny optymista liczę, że podobnie jak odtworzenie genealogii rodziny tak i tutaj uda się kiedyś dotrzeć do archiwalnych dokumentów.

Owoce związku Aleksandra i Wiktorii
- Od 1888 roku zaczęły przychodzić na świat owoce  związku Aleksandra i Wiktorii:
1. Pierworodny Franciszek  rodzi się w 1888 roku a matka i chrzci go sama. W akcie zapisano, że ojciec Aleksander Surma jest nieobecny. Wiktoria ma wówczas nazwisko Radosz z domu Jenderków.
2. W kolejnym 1889 –znajdujemy akt urodzenia ich córki Zofii, ochrzczonej podobnie jak 1 dziecko w Parafii Złoty Potok i także brakuje na  chrzcie ojca Aleksandra. Ten akt chrztu jest rodzinną niespodzianką bowiem nikt o takiej osobie nie słyszał. To wyjaśnię w dalszej części  opowieści.
3. 1890 rok. A teraz przy okazji przyjścia na świat kolejnego dziecka Piotra – mamy detektywistyczną zagadkę.  W archiwum pod indeksem „Piotr” znajdujemy akt urodzenia Zofii . Pomimo braku aktu urodzenia , na podstawie rozmów z synem Piotra –Kazimierzem wiem, iż urodził  się w 1890 roku, niewątpliwie ochrzczony w tej samej parafii i także brakowało na tej uroczystości Aleksandra. Data urodzin została wyliczona  przez Kazika w momencie zgonu ojca na podstawie podawanej przez niego liczby lat.
4. W kolejnym 1891 roku rodzi się Władysław. Co ciekawe dopiero w tym akcie urodzenia po raz pierwszy zostało użyte przez  sporządzającego akt księdza Tomasza Frelka – zdanie „dziecko z Aleksandra Surmy i jego ślubnej małżonki Wiktorii Jenderka (Jęderka)  33 lata mającej”.
Oczywiście chrzest zostaje dokonany bez uczestnictwa ojca.
5. W 1893 przychodzi na świat Jan a fakt ten zostaje potwierdzony zapisem wikarego Wojciecha Pisuli: „Działo się w Parafii Potok Złoty w  12/24.01.1893 r. o 14.00 pojawił się Aleksander Surma, robotnik we wsi Ostrężnik zamieszkały 33 lat, w obecności Jana Jagody 42 lat a także  Andrzeja Lamch 42 lata robotników w Ostrężniku zamieszkałych i okazała nam dziecko płci męskiej, twierdząc, że urodziło się ono we wsi  Ostrężnik tegoż dnia o 14.00 z jego ślubnej żony Wiktorii z Jenderków (Jęderków)”.
Tutaj Aleksander po raz pierwszy zgłasza  osobiście narodziny syna.
6.  Rok 1894 owocuje urodzinami kolejnej córki , której nadaje imię Feliksa. Na następnego potomka Aleksander musi poczekać do 1899  roku. Od 1894 do 1899 roku nie ma żadnych śladów jego ojcowskiej aktywności.
7Bolesław rodzi się w Krasnojarsku w 1899 roku. Jemu poświęcam odrębny rozdział. Wydawać by się mogło ,że ród na nim się skończy bo dziadkowie liczyli w jego urodziny po 38 lat. Nic błędniejszego. Zapewne długie wieczory w kraju - gdzie mówi się, że „zima trwa 9 miesięcy a  potem lato i lato” - sprzyjały bezkarnym igraszkom. Nie do końca bezkarnym bowiem Aleksandrowi i Wiktorii przytrafił się przypadek. Miał on miejsce w w1902 roku.
8. Urodziny ( tym razem już ostatniego)  potomka Stanisława nastąpiły  właśnie w 1902 roku.
Aleksander – zesłaniec
Bezsporny jest sam fakt zsyłki bowiem  już na Syberii rodzi się kolejny syn. Można domniemywać, iż zesłany został  w 1895 -96 bowiem wtedy była fala aresztowań i wyroki . Miejsce zsyłki –Krasnojarski Kraj. Z opowiadań ojca wynikało, że cały transport dziadka został skierowany do wyrębu tajgi. Nie wiadomo czy  dziadek by tam długo pożył gdyby nie szczęśliwy przypadek, który odmienił jego los.
Wizytujący wyrąb oficer carski, przeciskając się pomiędzy zwałami gałęzi- rozerwał na jednej z nich płaszcz. Kiedy zaczął głośno kląć zesłańcy przerwali pracę i spojrzeli na niego. Ten krzyknął:
- I Szto tak smotritie, nawierno tut nie katorżniki a portichi nachodiatsia!
 Dziadek podszedł i powiedział:
-Ja portich.
- A szynel zaszyjesz?
- Tak szto i sledu nie ostaniet
W obozie zacerował płaszcz a oficer zdecydował- po krótkim wywiadzie- że zabiera go do Krasnojarska. Dzięki protekcji owego oficera pozostał w garnizonie jako krawiec. Nie tylko naprawiał ale i szył mundury.  Z czasem uzyskał prawo do zamieszkania w chacie na przedmieściu i świadczenia usług cywilnym mieszkańcom Krasnojarska. Własna chałupa, możliwości zarobkowania sprawiły, iż napisał do żony aby przyjechała z dziećmi. Sądzę, że wyjazd nastąpił w 1988 roku a radosne spotkanie stęsknionych małżonków sprowadziło na świat mojego ojca. Jest rok 1902 i w Krasnojarsku Surmowie z ośmiorgiem dzieci –rozpoczyna swoje zesłańcze życie.
Ośmiorgiem ?   Otóż nie!  Zabrakło córki Zofii co jest pewne na bank. Nie brała ona udziału w późniejszym exodusie rodziny do wolnej Polski. I nikt z rodzeństwa nie wiedział o jej istnieniu. Czas to rozwikłać !
Nieznana ciotka Zofia
W oparciu o analizę dokumentów można pokusić się o opisanie jej dalszych losów.  Czynię to w oparciu o wnioski  Pani „megi” z Portalu Genealogicznego – która stała się głównym tropicielem dokumentów dotyczących Aleksandra.  Oto jej wersja:
Sąsiadami Aleksandra i Wiktorii była  rodzina Surmów, Andrzej z żoną Karoliną i ze swoimi dziećmi Franciszkiem, Adamem i Konstancją.   Konstancja wdowa po Stanisławie Makieła ,zmarłym w 1885, poślubiła w 1888 Ludwika Furkacza.  Konstancja  z pierwszym  mężem miała syna i córkę oraz dobre serce. Ona odbierała okoliczne porody jako akuszerką. Podobnie w 1889 r.  poród córeczki Wiktorii. Konstancja i Ludwik Furkaczowie  wiedzieli, że więcej dzieci nie będ mieli  więc w którymś momencie zaproponowali przygarnięcie Zosi. To częste przypadki na wsiach nie tylko wówczas ale praktykowane w okresie międzywojennym i  latach 1945 – 60. Wiktoria pewnie nie bez oporów wyraziła na to zgodę, biorąc pod uwagę trudną sytuację z powodu nieobecności męża  a posiadała już 3 dzieci. I tak  Zosia trafiła do nowych rodziców.  To prawdopodobna historia. Szukaliśmy śladów śmierci małej Zosi ale w aktach zgonów do 1912 roku –  Zofii nie odnotowano.
Wiem, że w przekazach rodzinnych przewijała się opowieść o córce oddanej na wychowanie „przy parafii”  Sądzono, że dotyczy to  Feliksy a nikt nie zastanowił się, że ona wyjechała z matką i braćmi do Krasnojarska. Uważano że dziadek miał tylko tę jedną córkę.  Tymczasem akt urodzenia jest bezspornym dokumentem i być może jeszcze trafimy na potomków Zofii w okolicach Poraja. Ale jeśli czas  pozwoli zająć się tym wątkiem lub odszuka mnie jej rodzina.
Historia jest prawdopodobna bowiem odnotowano  ścisłe  związki osób przewijających się w tej historii. Ludwik Frukacz był chrzestnym kolejnego dziecka Aleksandra - Władysława. Zmarł w 1896 r. i Konstancja poślubiła  wtedy Jana Jagodę  wdowca.  Jan Jagoda  często był obecny przy urodzinach dzieci  Aleksandra.  Szkoda, że nie znamy dalszych losów Konstancji, Jana  i zarazem Zosi.  Konstancja z pierwszym mężem w 1883 roku miała córkę Stanisławę  a w 1885, już po jego śmierci, miała syna Jana. Jan Jagoda miał kilkoro dzieci z pierwszego małżeństwa z Julianną Biegalczyk: Karola, Jana,  Józefa, Józefę, Helenę i Mariannę. To najprawdopodobniej rodzina Zosi.
Droga  do Krasnojarska
Dziadek nie był piśmienny ( tak wynika z zapisków księży) zatem nie dowiemy się jak przebiegała jego droga na Syberię. Ale z wielu źródeł wiadomo, że opisywanych dramatycznych przeżyć  nie można odnosić do wszystkich zesłańców. Okazuje się, że najczęściej do Petersburga  przewożono zesłańców pociągami a dopiero stamtąd pieszymi kolumnami na miejsce przeznaczenia. Niektóre etapy pokonywano wozami lub  saniami. Mieszkańcy wsi i miast  przez które przechodzili zesłańcy, organizowali  wsparcie różnego rodzaju i nie okazywali specjalnej wrogości.  Również na miejscu zesłania nawiązywano  szybko kontakty z tutejszymi mieszkańcami, uzyskując nieraz u nich pracę i wsparcie w trudnych  momentach.  Oczywiście nie można generalizować bo każdy przypadek jest inny ale ojciec często podkreślał , że i dziadek i on- na Syberii czuli się bardzo  dobrze a fakt, że był Polakiem raczej dodawał mu pewnej nobilitacji. Przypadek dziadka pokazuje, że życie na Syberii uzależnione było często  od osobistej zaradności zesłańca.
"Nasz" Krasnojarsk
Skoro Krasnojarsk stał się 2 ojczyzną rodziny – to warto napisać o nim kilka słów. Krasnojarsk powstał na brzegu rzeki Jenisej, która w  opowieściach ojca zajmowała dużo miejsca. Można mówić o nim nasz bo został założony przez  Andrzeja Dubieńskiego, polskiego szlachcica, który wkroczył  na te tereny w 1628 roku na czele oddziałów kozackich w celu założenia ostrogu - bastionu, chroniącego osady przed  najazdami koczowników. Miejsce dopływu rzeki Kaczy do Jeniseju było tak malownicze, że nazywano je "Krasnym Jarem" - stąd  prawdopodobnie pochodzi nazwa dzisiejszego Krasnojarska. Na początku była to nieduża osada wojskowa, która z czasem przeobraziła się w miasto. Krasnojarsk otrzymał prawa miejskie w 1690 roku, kiedy Syberia ostatecznie została przyłączona do Rosji. Miasto zaczęło rozwijać się w szybkim tempie od 1822 roku, po uzyskaniu statusu stolicy guberni jenisiejskiej. Pojawiły się urzędy państwowe, szkoły, murowane domy – było duże zapotrzebowanie na rzemieślników wszelkiej maści. Dziadek Aleksander zatem trafił na sprzyjający okres aby się dorobić i  utrzymać rodzinę,
Powrotna droga
W  latach 20-tych część zesłańców i ich rodziny na mocy amnestii mogli  powrócić do swojej Ojczyzny. Dziadek pozostał na Syberii. Prawdopodobnie nie chciał na starość udawać się na ponowną tułaczkę. Żył dostatnio z szycia kożuchów ( przekaz rodzinny) i postanowił pozostać. Jako stary rewolucjonista nie spodziewał się szykan nowej władzy. Pierwotnie zakładałem,  że  dziadka nie objęła amnestia z uwagi na dożywotnią zsyłkę. Ale to nieprawdopodobne bo traktat podpisany z Polską nie przewidywał takich wyjątków.
Na Syberii pozostała też córka Feliksa. Na akcie urodzenia Feliksy  widnieje adnotacja: ślub w Krasnojarsku 10.10.1910 z Józefem Leonowiczem Nikitinem up. sekretarz podpis nieczytelny .Dziwna to sytuacja  bowiem Feliksa  w tym roku ma zaledwie 16 lat.  Do Polski  wróciła bardzo późno bo w roku 1929  ale jej mężem był wówczas Józef …Paszkiewicz. Jak to można wyjaśnić?
Losy Feliksy 
( na podstawie wspomnień Stanisława Paszkiewicza- wnuka Feliksy)
Józef Paszkiewicz był absolwentem szkoły wyższej kształcącej specjalistów budowy kolei, „Wyzsze Uczyliszcze Żeleznodoroznych Stroitieli” Po skończeniu Szkoły ( ok. 1890 roku) otrzymał skierowanie na budowaną wówczas Trasę Moskwa – Krasnojarsk. Według adnotacji na akcie urodzenia z 1910 roku  Feliksa córka Aleksandra poślubia Józefa ale nie Paszkiewicza tylko jakiegoś Nikitina.
Można to tłumaczyć wydarzeniami jakie miały miejsce w okresie między 1910 a 1929 rokiem. Józef Paszkiewicz nie dość, że  dobrze zarabiał to miał też zmysł biznesowy. Według jego opowieści założył w okolicach Krasnojarska 2 profesjonalne pasieki oraz zajazd z restauracją. Wybudował okazały dom na przedmieściach Zamożnością  lubił się popisywać  bo posiadał kilka koni i często robił przejażdżki eleganckimi saniami.  Feliksa była cichą żoną, prowadzącą dom mężowi, który często zapraszał do niego swoich partnerów biznesowych i urzędników. Większość dnia spędzała samotnie i podczas krzątaniny wokół obejścia- zauważyła chowających się w lesie 2 mężczyzn. Był to rok 1915-16 i słyszało się o młodych ludziach chowających się przed wysłaniem na wojnę. Feliksa wyniosła im jedzenie i ujęta litością powiedziała aby schronili się w leśnej szopie . Tak ich przechowywała kilka miesięcy. O uciekinierach wiedział także Józef, który zaakceptował decyzję żony i sam im zanosił wieczorami jedzenie. Nastąpił rok 1917 i na Syberii zaczęła urządzać się władza bolszewicka. Początkowo nie stosowano żadnych represji wobec zwykłych urzędników i pracowników kolei. Ale od 1920 roku pojawili się pracownicy NKWD i rozpoczęto prześwietlanie wszystkich osób dawnej władzy. Rozpoczęto także rozkułaczanie. 
U Paszkiewiczów późną nocą zapukano do drzwi. Wszedł oficer w którym poznano jednego z owych uciekinierów. On zaś powiedział tak: Chcę Was uprzedzić, że jako kułacy, jesteście na liście i  możecie niebawem być aresztowani. Ja zawsze będę Wam wdzięczny za uratowanie życia i dlatego uprzedzam abyście uciekali. A ponieważ ze swoimi dokumentami to ryzykowne- jeśli chcecie załatwię Wam nowe dokumenty. Tak się i stało. Być może ów oficer zrobił rzecz najprostszą. Wypisując im fałszywe dokumenty,zniszczył ich dokument ślubu a uczynił adnotację o zawarciu ślubu Feliksy- wpisując jako jej męża  właśnie Nikitina. Stąd może i owa data ślubu  Nie wiadomo gdzie Paszkiewicze tułali się przez kilka lat w Rosji bowiem do Polski przyjechali w 1929 roku. I nie na Wołyń, gdzie byli jej bracia tylko do Białowieży. Początkowo osiedlili się w leśnej osadzie, gdzie Józef próbował hodowli i handlu końmi. A że nie było to wówczas intratne zajęcie, przeprowadził się do Hajnówki i tam otworzył zakład stolarski. Szło mu dobrze a wszyscy jego synowie wyuczyli się tego rzemiosła. 
Stanisław często prosił dziadka aby opowiedział o Syberii ale ten był bardzo skryty i odpowiadał, że to ponure czasy o których wspominać nie warto. Raz tylko zapędził się i powiedział, że przeżyli dzięki babci. Przyciskany przez wnuka - opowiedział mu tę jedyną historię.

Na Wołyń z rodzinami wyjechali wszyscy synowie poza Franciszkiem( Piotr,Władysław, Jan, Bolesław i Stanisław) : Bracia trzymali się razem. Zostały im przydzielone gospodarstwa we wsi Lisów wówczas Gmina Nowy Czartorysk, Powiat Łuck. Areał  gospodarstw – to 5-7 ha. Bolesław po ślubie zamieszkał w Okońsku – parę kilometrów od Maniewicz.  Nabył tam 10 ha ziemi. Osobiście miałem w ręku akt jej kupna od  Starostwa Maniewicze . W trakcie mojej przeprowadzki dokument się zawieruszył. 
W Lisowie znalazł się także żona najstarszego brata Franciszka z 3 dzieci. Może to jego dotyczy przekaz, że  jeden z synów Aleksandra poszedł na wojnę i zaginął.  A może jednak po kilku latach wrócił z niewoli i znalazł się w Krasnojarsku?  Może tam założył rodzinę i do dzisiaj żyją jego potomkowie?
Franciszek - hipoteza
W 1917 roku Franciszek ma 29 lat i oczywiście wie przez kogo znalazł się na Syberii. Tkwi w nim głęboka niechęć do krzywdzicieli. Kiedy dowiedział się, że na pobliskich terenach powstaje polski oddział postanawia zaciągnąć się. Mógł to być tylko 3 pułk im. H. Dąbrowskiego,  który rekrutował polaków z obszarów wschodniej i środkowej Syberii. W latach 1918-19 pułk walczy z bolszewikami u boku "białej" armii Kołczaka. O utworzeniu pułku i toczących się walkach - wieści docierają do Polski. Naczelnik Piłsudski we wrześniu osobiście zwiększa jego znaczenie, podnosząc pułk do rangi 5 Dywizji Strzelców. W 1920 roku, dywizja uwikłana tocząc ciężkie boje zostaje otoczona przez bolszewików i zmuszona do kapitulacji. Żołnierze zostają zesłani na przymusowe roboty w dalekie rejony tajgi syberyjskiej. Franciszek wraca po kilku latach do Krasnojarska. Zastaje tam ojca Aleksandra oraz swoją zamężną siostrę Feliksę. Jego żona uznając go za zmarłego-wraz z dziećmi wyjechała do Polski.Franciszek nie wiedząc gdzie szukać rodziny, pozostaje z rodzicami. Z czasem zapewne z kimś się związał. Może prawnie rozwiązał pierwsze małżeństwo i założył kolejną rodzinę. Może.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz